Dotarliśmy do celu :)Podróż przebiegła bardzo fajnie, choć z przerwą w śnie Sary trwającą prawie 2,5 godziny. Całe szczęście obeszło się bez większych tragedii, płaczów, lamentów.
Dotarliśmy na miejsce o 3 nad ranem, bo wyruszyliśmy dopiero po 20. Sarenka tak twardo spała, że udało się wnieść ją, rozebrać i położyć do łóżka.
Niestety wbrew naszym nadziejom, obudziła się o swojej standardowej godzinie 6.20 :(
Była w mega szoku, gdzie jest, ale bardzo szybko opanowała całe mieszkanko. Na zdjęciu powyżej, jak widać, bardzo zadowolona, wypoczywa... taka domowa plaża.
Byłyśmy dzisiaj z Angelą na plaży w centrum Gdyni, gdzie Sara szalała na placu zabaw na plaży. Piasek plażowy zrobił niemałe wrażenie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz