Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 15 grudnia 2011

Dni majają...

No i mamy ciężkie dni lub ciężkie noce... do wyboru, do koloru. Albo katastrofalna noc a dzionek fajny, albo odwrotnie :(

Chyba kolejne ząbki wychodzą naszej Sarence. To akurat dobra wiadomość, jeśli okaże się faktem... gorzej natomiast, że strasznie to znosi. Przedostatnia noc - to jakby jej nie było, sama nie wiem ile razy się budziła a ja razem z nią. Dzisiaj dzień mega ciężki... sen u Sary to sprawa deficytowa.
Mam nadzieję, że niedługo będzie lepiej. Choć, jak już kiedyś ktoś powiedział "małe dzieci....duże...." - wszyscy to znają.
Tak jakoś pesymistycznie, ale powiem szczerze, że 8 miesięcy bez porządnego snu daje mi w kość.
Ale co tam, dam radę... najważniejsze, żeby Sara była zdrowa i szczęśliwa!

1 komentarz:

  1. Kochana nie smuć się, chociaż ja wiem, że już zmęczenie może się dawać we znaki. Ale cudowne jesteście, a Sara rozwija się szybko i rośnie zdrowiutka - a to najważniejsze.

    OdpowiedzUsuń