Łączna liczba wyświetleń

sobota, 8 grudnia 2012

Hartowanie ciała

Dzisiaj chyba pobiliśmy rekord. Nie ma to jak spacer z Sarą przy temperaturze - (minus)10 stopni.
Po spacerze w domu zjedliśmy pyszny obiad przygotowany przez dziadków SERAFINÓW, którzy dzisiaj dzielnie zajmowali się Sarą. Sara ubrana prawie jak na Sybir, więc nie zmarzła nasza Maleńka. No niestety poza rączkami, bo rękawiczki okazały się za mało ciepłe :(

1 komentarz:

  1. jaki słodziak :):) no teraz ja tez bedę czekać aż Kubutek będzie mógł na taki spacer pójść..za rok może

    OdpowiedzUsuń