Dzisiejszy dzień potoczył się zupełnie nieoczekiwanie i inaczej niż planowaliśmy, ale było bosko. Po pierwszej drzemce Sary mieliśmy jechać na szybka kawę do domku letniego Grażynki w Kielnie, potem powrót na obiad i wypad na plażę. Sara jednak zrobiła strajk i drzemki nie było :( nawet w aucie nie zasnęła, a co dopiero jak zobaczyła ile atrakcji przed nią. Domek w cudnej okolicy, z cudnymi widokami, wielkim, pięknym ogrodem, huśtawką, tarasami i co tylko jeszcze :) dostarczył nam mnóstwo wrażeń, spokoju i relaksu. Jedynym problemem okazało się uśpienie Sary, ale jak już padła, spała ponad 2 godziny.
Biegała po ogrodzie, wcinała różne różności :) - niekoniecznie zupełnie dla niej przeznaczone, ale cóż... obiadek nie bardzo wchodził.
No i z szybkiej kawy zrobił się prawie cały dzionek, bo Grażynka szybciutko upichciła pyszne kotleciki. Siedzieliśmy zatem... bo z takiego miejsca żal wyjeżdżać.
Do domku dotarliśmy koło 18... niestety wbrew moim oczekiwaniom mimo ogromnego zmęczenia, usypianie Sary było bardzo długie :(






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz