Po powrocie do domu trudno nam się zaaklimatyzować :(
Nie ma to jak czyste morskie powietrze, piaseczek, morze...
Niestety wszystko co dobre...
Teraz śmigamy na spacery, bawimy się w domu a za chwilę przystosujemy balkon do zabaw i kąpieli.
Sara szybciutko odnalazła się po powrocie. Na miejscu byliśmy o 2 w nocy i niestety Sara obudziła się w windzie. Miałam nadzieję, że szybko uśnie, ale niestety, jak zobaczyła gdzie jest, zaczęła się pełna fascynacja. Chodziła, oglądała, a ochom i achom nie było końca. Tak przez 1,5 godziny, po których całe szczęście usnęła dość szybko o pozwoliła nam pospać do 9.30. A to cud :)
W sobotę był Dzień Matki, więc byliśmy u mojej Mamy, która bardzo stęskniła się za Wnusią, a w niedzielę u Mamy Marcina, gdzie Sara wybawiła się na maxa.
No a teraz dni płyną i coraz bliżej rozstania :( praca wzywa.
Od przyszłego tygodnia przychodzi niania Sary. Mam nadzieję, że szybko się oswoją i będę mogła spokojnie wrócić do pracy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz