Łączna liczba wyświetleń

środa, 11 kwietnia 2012

Fryzjer... ach fryzjer.

Ależ dzisiaj wydarzenie miało miejsce w życiu Sary :)
Pierwszy raz nasza Kruszyna była u fryzjera. Za wiele roboty nie miała Beata z Jej włosami, jednak wpadająca w oczy grzywka została skrócona, a i boki lekko skrócone. Tak to rosną włoski szybciutko, że jeszcze przed skończeniem roku zaliczyła cięcie.
Poniżej fotki z grzywką :)
 A tak z innej beczki... to na 95% od lipca wracam do pracy. Hm... sama nie wiem co czuję w związku z tą decyzją. Myślałam o przedłużeniu wychowawczego, ale po rozmowie z szefową i faktem, że mogę wrócić na swój teren, innej decyzji podjąć nie mogłam. Zatem zaczęłam intensywnie szukać niani i oglądać żłobki.
Więc trzymajcie kciuki, żebym znalazła coś odpowiedniego.

2 komentarze:

  1. Sarciu przecudna jesteś w tej nowej fryzurze! Twój kolega Olaf coś ostatnio marudzi na próby zmiany imidżu ;/ ale może jak zobaczy Ciebie to da się skusić :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Moje kochane słoneczko. Jesteś śliczniutka :)
    Jak ty się zmieniasz....to nawet ja jestem zaskoczony :)

    OdpowiedzUsuń