Sobota była dniem pełnym wrażeń dla naszej Sarenki.
Rano udaliśmy się do Rybnika na szybkie zakupy. Właściwie, jak tylko dojechaliśmy trzeba było Sarę nakarmić, więc usiedliśmy na pyszną kawkę, a Sara skonsumowała swój posiłek. Potem SMYK i zakup czapek, bo wiosna przyszła, a nasza dama nie posiadała żadnej czapki, co by w niej pięknie wyglądała.
Później kolejne sklepy w poszukiwaniu butów domowych dla Sary, ewentualnie czegoś dla mamy. Ostatecznie zakupy zostały zrobione - Sara dorobiła się trampek, no i jeszcze spodenek. My oczywiście niczego sobie nie kupiliśmy :) Zjedliśmy za to małe co nie co w McDonald (oj my!!!). Sara zaliczyła godzinną drzemkę w nowym wózku i szybciutko wróciliśmy do domu na obiadek. W Żorach kolejny spacer pod znakiem wywrotek. Sara była już taka zmęczona, że co chwilę się wywracała. W związku z tym poszła spać chwilkę po 19. A ponieważ w nocy przestawiało się zegarki, wyszło to i nam i jej na dobre.

Zakupy super sprawa! my najbardziej lubimy ściągać produkty z półek:) pozdrowienia dla zakupowiczów :*
OdpowiedzUsuń