No i stało się...dotarliśmy do Gdyni. Odwiedziny się zaczęły, a Sara pierwszy raz nad morzem.
Wczoraj wyruszyliśmy z Żor o 18.40. Sara była bardzo zmęczona, ale też bardzo podekscytowana. Chyba udzielił Jej się nasz nastrój i jak tylko wyjechaliśmy piszczała radośnie przez jakieś 20 minut. Potem przyszedł czas na marudzenie i lekkie popłakiwanie, ale cale szczęście zaraz za Katowicami usnęła - jakaś 19.30 i szok... spała tak do 1.30, kiedy to zaparkowaliśmy pod blokiem Sipów :) w trakcie trasy 2 razy ją nakarmiłam, a my mieliśmy bardzo zabawne korzystanie z toalety :D
Zuch Dziewczyna ta nasza Sara. 1,5 godzinki powojowała w nocy i zasnęła w nowym dla niej miejscu w sumie bez większych problemów :) uffff
A teraz właśnie bawi się z Tatą, a ja korzystam i robię ten wpis.
Ciocia i Wujek pewnie mega zadowoleni, bo już im trochę mieszkanie przemeblowaliśmy... tak czy inaczej wszyscy jesteśmy w szoku, bo Sara bardzo szybko się zaaklimatyzowała.
Teraz tylko czekamy na pogodę odrobinę lepszą, bo dziś mega wiatr i spacer nad morzem trzeba zaliczyć.
Jak tylko jakieś fotki będą wrzucimy.
A teraz... chwilo trwaj!!!!! Marcin tacierzyński, a ja urlop na urlopie wychowawczym... bosko!!!!
Po prawie 18 miesiącach spędzonych w domu.



oj należy Ci się Kochana trochę odpoczynku oj tak :) tak więc bawcie się tam dobrze :)
OdpowiedzUsuń