Tak sobie oto kima nasze Dzieciątko na spacerku, to było 10 grudnia. Nie żeby tak zawsze i od razu zasypiała w wózku, śpiew musi być, czasem trochę marudzenia. Tym razem jednak przegrała walkę ze snem i tak sobie spała 1,5 godziny :) a to wyczyn... Nawet zawędrowałyśmy na przerwę Marcina pod uczelnię. Po przebudzeniu szybki marsz do Babci Marii i Dziadka Staszka, bo głód się odezwał. Potem to już harce i takie tam...Ja całe szczęście opatulona w ciepły szal byłam na tym spacerku... i tak właśnie sobie myślę, że ta osoba, która mi go sprezentowała, jest niesamowita :) Dzięki Kochana, że jesteś!
Dla dowodu zdjęcie wykonane własnoręcznie :)

Najlepszy na zdrowy sen jest spacerek :):)buziaki :) no i musze przyznac ze slicznie wygladasz :)
OdpowiedzUsuńKochana co tam :) jak tam kolejne dzionki mijaja :P
OdpowiedzUsuń